Wszelkiego rodzaju uzależnienia zbierają wyjątkowo ponure żniwo we współczesnym społeczeństwie. Szalone tempo życia, nakręcane ciągle przez cyfryzację otaczającej nas rzeczywistości, absolutnie nie pozostawia jeńców i jeśli ktoś choć przez chwilę nie będzie w stanie dotrzymać kroku w pogoni za karierą czy pieniądzem, społeczeństwo oddali się od niego na daleką odległość, którą bardzo trudno będzie nadrobić bez poczucia bycia wykluczonym czy wycieńczonym.

Ludzie opracowują różne metody mierzenia się z presją – jedni będą sobie z nią radzić w sposób całkowicie zdrowy, na przykład poprzez aktywność fizyczną, satysfakcjonujące hobby lub terapię, inni natomiast będą kluczyć bez ładu i składu, nie wiedząc zupełnie, co powinni tak naprawdę zrobić. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że w poczuciu takiego właśnie zagubienia i przytłoczenia sięgną po używkę, która może, choć oczywiście nie musi, na zawsze odmienić ich życie. Warto jest bliżej przyjrzeć się procesowi, w wyniku którego człowiek staje się uzależniony od danej substancji i przeanalizować, kiedy następuje moment, w którym nie ma już odwrotu i niezbędna jest pomoc specjalisty.

Uzależnienie zazwyczaj jest powiązane z negatywnym stanem emocjonalnym, choć nie w każdym przypadku. Nastolatkowie, którzy palą w wieku nastoletnim papierosy, kończą jako nałogowcy, mimo że ich intencje były całkowicie niewinne – chcieli po prostu cieszyć się życiem i tym, że mogą robić coś zakazanego. Nikotyna w istocie jest piekielnie uzależniającą substancją i może być tak, że regularne spożywanie jej będzie stanowić prostą drogę do uzależnienia. Podobnie rzecz ma się z alkoholem czy narkotykami – po prostu przywykamy do przyjemności, zachowując przy tym zadowalające nas tempo życia i nie rujnując swoich finansów czy relacji z najbliższymi.

O wiele bardziej niszczący mechanizm zakłada jednak sięgnięcie po używkę w stanie przytłoczenia emocjonalnego, związanego kolejno ze zmęczeniem, samotnością, złością, smutkiem czy znudzeniem. Stany te są bowiem czymś w rodzaju ostrzeżenia ze strony organizmu – ot, odczuwanie nudy jest jasnym sygnałem do tego, żeby wykorzystać w sposób produktywny siły, które jeszcze nie zdążyły z nas ulecieć. Sięgnięcie po używkę w którymś z tych stanów uczy nasz organizm, że istnieje jeszcze jedna droga rozwiązania problemu, istne panaceum. Organizm patrzy na korzyści długoterminowo i jeśli możemy wypić alkohol lub zjeść coś słodkiego, by ukryć przed sobą trapiący nas problem, on z całą pewnością nas do tego zachęci.

Właśnie w taki sposób rozwija się uzależnienie w najpotworniejszej możliwej postaci, implikującej nam, że jest ono lekarstwem na zdecydowaną większość trapiących nas problemów. Problemy oczywiście nie znikają, lecz usuwają się w cień na pewien czas, by potem uderzyć ponownie ze zdwojoną siłą i całkowicie obezwładnić osobę uzależnioną, która będzie już wtedy potrzebowała detoksu i odwyku z prawdziwego zdarzenia.

Jeśli więc mowa o wydostaniu się z nałogu na własną rękę, może nam się to udać tylko wtedy, gdy korzystaliśmy z używek rekreacyjnie i nie nauczyliśmy organizmu, że są one lekarstwem na każdy problem. Kiedy uzależnienie wchodzi na grunt psychiczny, nie ma odwrotu i konieczne są detoks i terapia.

Dodaj komentarz